Strona Główna
|
Szukaj
|
Użytkownicy
|
Grupy
|
Galerie
|
Rejestracja
|
Profil
|
Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
|
Zaloguj
Forum Pub pod Świńskim Łbem Strona Główna
->
Fanfiction
Napisz odpowiedź
Użytkownik
Temat
Treść wiadomości
Emotikony
Więcej Ikon
Kolor:
Domyślny
Ciemnoczerwony
Czerwony
Pomarańćzowy
Brązowy
Żółty
Zielony
Oliwkowy
Błękitny
Niebieski
Ciemnoniebieski
Purpurowy
Fioletowy
Biały
Czarny
Rozmiar:
Minimalny
Mały
Normalny
Duży
Ogromny
Zamknij Tagi
Opcje
HTML:
NIE
BBCode
:
TAK
Uśmieszki:
TAK
Wyłącz BBCode w tym poście
Wyłącz Uśmieszki w tym poście
Kod potwierdzający: *
Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Skocz do:
Wybierz forum
Gospoda pod Świńskim Łbem
----------------
Szafa pełna rozmów
Kawiarenka
Forum
Galeria
Stadion Stulecia im. Dumbledore'a
WWW
Zjazdy
Harry Potter
----------------
Fanfiction
Harry i spółka
Rozrywka
----------------
Książki
Muzyka i Film
Manga i Anime
Czat
----------------
Chcieliście czata to macie
Mugolska "tfurczość"
----------------
Epika
Liryka
Dramat
Przegląd tematu
Autor
Wiadomość
Meredith Nadalli
Wysłany: Wto 16:07, 30 Maj 2006
Temat postu:
mama na dzieje ale nie biore sobie tego do siebie.
Zawsze była źle ocieniana jako pisarka i lepiej mi wychodzi rysowanie.
Jednak lubie pisać więc pisze dalej:)
P.S.
Skrót od mojej ksywy to Medi
Louis
Wysłany: Wto 15:30, 30 Maj 2006
Temat postu:
Mer, ale ty sie nie obrazj i nie bierz do siebie.
chyba lepsza konstruktywna krytyka niz slowa"SWIETNE", kiedy daleko ci do bycia np. Dostojewskim;)
a co do kasowania- wiesz, kasowac mogą kodzi, a ten dzialik akurat dziwnym trafem przypada mi:D A nie wolno kasowac swoich opów, nawet jak ją marne. Za jakis czas napiszesz cos fajnego i ORYGINALNEGO i ludzie zobacza, jakie psotępy zrobuilas;)
pozdrawiam
Lu
Meredith Nadalli
Wysłany: Wto 15:10, 30 Maj 2006
Temat postu:
Juz pzrestałam używać języka potocznego i jak mówiłam odnalazłam w moim kompie Worda więc tego jest mnie. Tam miałam dysortografie i podajże (<-nie wiem jak to sie pisze) dysgrafie.
Wtedy też miałam faze na pisanie spojrzałam przez "ż".
Dziękuje ci za ocene. Nie wiedizała że to jest az tak złe. Chyba skasuje to stąd...
Louis
Wysłany: Wto 14:24, 30 Maj 2006
Temat postu:
Cytat:
. Wzięlam relaksująca kompiel,
Powinno być" wzię
ł
am relaksując
ą
k
ą
piel".
Cytat:
. Wieszcie mi są pyszne ale nie po raz tysięczny
wie
rz
cie mi- są pyszne, ale nie po raz tysięczny![ ja bym tak zbudowała to zdanie, chociaz specem nie jestem:D]
Cytat:
Ja siedzialam
siedzia
ł
am
Cytat:
żuca.
rz
uca, na miłośc boską!
Cytat:
. Wszyscy w śmiech.
Nie napisałabym takiego zdania w fiku. To styl potoczny.
Cytat:
- Black niedorobiony dzieciaku zejdź ze mnie!
- Bo co?
- Bo tak.
- Powiedz mi czy się ze mną umówisz to z ciebie zejde.
- Nie nie umówie sie z tobą. Teraz zejdź bo cie kopne.
- Dobra.
nie ma to jak inteligentna konwersacja...
Cytat:
go nie lubie.Nie
spacje, moja droga, spacje!
Cytat:
Nie chodzi mi o pokuj bo mój jest śliczny, ale nie lubie Blacka.
pok
ó
j!
Cytat:
krence beke
kr
ę
ce! i nie używaj języka potocznego!
Cytat:
Spojżałam
spoj
rz
ałam! Matko kochana...
Cytat:
stolejuż
spacja!!!
Cytat:
sórówki
s
u
rówki! zrób badanie na dys, bo ktoś, kto jej nie ma NIE MOŻE zrobić tyle błędów...
po peirwsze- ja, osoba bijąca rekord w literówkach, znalazłam Ci aż tyle błędów...Ze stylem u mnie kiepsko, ale i tak widze kilka błędów.
Proszę- nim coś umieścisz na forum, wynajmnij bete!
Po drugie- chcesz, wypisze ci milion TAKICH SAMYCH opowiadan. Klasyka- bohaterka to Mary Sue, przyjazni sie z Huncwotami, Siri ja kocha..Brakuje nam jeszcze przyjazni ze Snapem. Oklepane jak nic...Nie wspominajac juz, że nudne jak nie wiem!
Nie chce cie znechęcac do pisania i nie miej mi za złe, tym bardziej, że sama pisze zle. Chce cie zmotywowac do napsiania czegos ambitnego, a nie kolejnego kiepskiego ficka z bloga, jakich wiele...
Pozdrawiam
Lu
Meredith Nadalli
Wysłany: Sob 22:01, 27 Maj 2006
Temat postu:
tak myśłama.
Mówiłam ze to jest pierwsze, pisze to opowiadanie od kilku miesiecy, przestałąm robić błędy bo zaczęłam pisać w wordzie.
Dziękuje
Tabitha
Wysłany: Sob 21:13, 27 Maj 2006
Temat postu: Re: Meredith Nadalli (zachęta;))
Mam być szczera? NIE podobało mi się, ani trochę. To tylko następne blokowe opowiadanko, których już są tysiące w Internecie.
I błąd za błędem. Nawet ja, zazwyczaj na nie ślepia, widzę ich tu mnóstwo.
Widać, że jesteś młodziutka i niedoświadczona w pisaniu. Lepiej, o ile chcesz jeszcze coś kiedyś nabazgrać, poćwicz i się dokładnie się zastanów, czy oby na pewno chcesz to wkleić.
Meredith Nadalli
Wysłany: Sob 16:50, 27 Maj 2006
Temat postu: Meredith Nadalli (zachęta;))
Cześć to jest pierwszy rozdizał mojego bloga i chce go tutaj dodać jako zachęte abyście często do mnie wpadali na
www.meredith-nadalli.blog.onet.pl
jeżeli coś takiego jest niedozwolone to powiedźcie mi. Mam nadzieje ze wam sie spodoba. Pozdrawiam
Usłyszałam budzik. Jak ja go nienawidze. Poza tym nie przypominam sobie zebym go nastawiała. Która jest? Dopiero 5.15. CO?? 5.15!!! Zabije. Zabije. Zabije. Z takimi myślami wparowałam do pokoju Kate.
- Ty wredna, durna... Nie nawidze cie! Dlaczego mi nastawiłaś budzik na piątą?!
- O co ci biega? -powiedziała nawet nie otwierając oczu.
- Rozumiem że byś mogła mi nastawić w dzień wyjazdu do Hogwartu, ale mamy jeszcze TRZY dni!
Nagle wyskoczyła z łóżka. Była uśmiechnięta i wogóle nie zwróciła na mnie uwagi tylko poleciała do szafy. Wzięła dżinsy, i czareną bluzkę na ramiączkach, świerzą bieliznę i poleciała do łazienki. Ja zdezorientowana po chwili się ocknełam i pobiegłam za nią. Gdy dobiegłam akuratzamykała drzwi na klucz.
- Kate co się stało? Jest dziś jakiś szczególny dzień? - próbowałam sobie przypomnieć może mamy dzis urodziny? Nie urodziny mamy 13 maja. Mama ma urodziny 8 sierpnia czyli już były. Pieluch (tak nazywam Roba, choć już nie nosi pieluszek) 4 stycznia. Nie chodzi o urodziny więc nie wiem o co.
- Zobaczysz o dziesiątej. Bedziemy mieli gości. Właściwie to ja będe miała. - krzyczała zza drzwi.
Co ta wariatka bredzi. Jakich gości? Wróciłam do pokoju. Położyłam się i natychmiast poszłam spać. Nie wiem ile spałam ale nagle ktoś się na mnie żucił.
- Wstawaj śpiochu! Już 9, czas na śniadanie.
- Spadaj Kate.
Wygramoliłam się z łóżka, wyrzuciłam siostre z pokoju, podeszłam do szafy i wziełam moje ulubione ubranie. Spodnie i cudna niebieska bluzka. Wzięłam też bielizne, poczłapałam się do łazienki. Wzięlam relaksująca kompiel, ubrałam się i umalowałam. Zeszłam na śniadanie. Jak zwykle naleśniki. Wieszcie mi są pyszne ale nie po raz tysięczny. Nadeszła dziesiąta. Kate latała po całym domu z nadmiarem energii. Ja siedzialam na kanapie i czytałam moje ulubione pismo "Fricz" i mojego ulubionego zespołu Wybuchowa Muza. Dzwonek do drzwi. Kate przeleciała jak strzeała i otworzyła drzwi. Rozległy się krzyki powitania. Stwierdziłam że nie będe im przeszkadzać i wyłączyłam muzyke, wzięłam gazete i poszłam na góre. Musiałam przejść przez korytarz. Wchodze a tam na mnie się Black żuca. Wszyscy w śmiech.
- Black niedorobiony dzieciaku zejdź ze mnie!
- Bo co?
- Bo tak.
- Powiedz mi czy się ze mną umówisz to z ciebie zejde.
- Nie nie umówie sie z tobą. Teraz zejdź bo cie kopne.
- Dobra.
Zszedł ze mnie, a ja zwiałam do mojego pokoju. Jak ja go nie lubie.Nie chodzi mi o pokuj bo mój jest śliczny, ale nie lubie Blacka. Podeszłam do biurka, wyciągnęłam kartkę i zaczęłam coś bazgrać. Jak mi się znudziło stwierdziłam ze napisze coś do Hariet. Chwile się zastanawiałam co jej napisać aż wreszcie zaczęłam:
Cześć Hariet
Co tam u ciebie? Ja się nudze. Kate zaprosiła swoich przyjaciół. Są u nas od trzech godzin. Dokładnie to mój dom nawiedzają Lily Evans, James Potter, Remus Lupin i Syriusz Black.
Słuchałam sobie Wybuchowej Muzy i czytałam o Jasonie Dawinson najprzystojniejszym czarodzieju w Anglii. Wiem zaprzeczysz. Dla ciebie najprzystojniejszy jest Black, ale nie będe się z tobą kłócić. Troche też rysowałam, prześle ci kilka rysunków. Mam nadzieje ze ci sie spodobają.
Pozdrawiam
Meredith
Wezwalam swoją sowę SMS (Super Mega Sowa), żarty żartami ale ona naprawde się nazywa Send. Coś mam dziś zmienny nastój najpierw jestem markotna potem ze wszystkiego sobie krence beke. Sówka poleciała. Spojżałam na zegarek. Czas na obiad. Zeszłam na dół, na stolejuż leżały talerze. Przy stole siedział Pieluch i mama.
- Gdzie Kate i spółka zoo?
- Wyszli, wrócą za 2 min.
Nałożyłam sobie ziemniaków, sórówki i kalafiora. Było tego dość dużo no ale cóż. Głodna byłam. Zaczęłam jeść gdy banda Gryfonów wpadła do jadalni. Usiedli i po kolei sobie nakładali. Black spojżał na mój talerz i ze zdziwioną miną zapytał się
- Nie za dużo?
- Zajmij się swoim pryszczem na czole, ok?
- Nie mam pryszcza, poza tym wole zająć się tobą.
- Powinieneś iść do psychiatry.
- Z czego by mnie leczył?
- Spadaj, zajmij się talerzem, albo wyjdź na misto i poderwij kolejne dwadzieścia lalek Barbie, bo tylko one na ciebie lecą.
Wszyscy w śmiech. Od tej pory się do mnie nie odzywał. Ojej chyba uraziłam jego ego. Jaka szkoda. Szybko zjadłam , podziękowałam i znów poszłam do pokoju. Do kolacji Kate przeszkadzała mi tylko trzy razy. Za pierwszym chciała sprawdzić czy żyje, za drugim czy się nie wybiore na miasto, za trzecim mi oznajmiła że jej paczka zostaje tu do wyjazdu do Hogwartu. O zgrozo. Na kolacje dosyć mało zjadłam bo nie miałam ochoty siedzieć przy jednym stole z zadufanym Blackiem i śmierdzącym Pieluchem. W pokoju przebrałam sie w piżamę i poszłam spać. Mam nadzieje że jutro nie będe ich czesto widzieć. Już mam nawet plan. Rano wyjde i wróce po kolacji. Dobranoc.
fora.pl
- załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by
phpBB
© 2001, 2005 phpBB Group, modified by MAR
Inheritance
free theme by
spleen
&
Programosy
Regulamin